Turystykę… czas zacząć moje drogie Panie!

I to wcale nie żart. Jak Pan Chazan weźmie się w taki sam sposób za nas jak za nasza poprzedniczkę to nic więcej nam nie zostało. Turystykę czas zacząć i to nie byle jaką… aborcyjną i to do Austrii.

W ramach zwiedzania polecamy to miejsce

http://www.gynmed.at/pl/home

Koszt zwiedzania dość wysoki bo do 10 tygodnia 490Euro. Plusem jest polski serwis :-)

Jest jeszcze mały bonusik, usuwają ciąże kobietom poniżej 18 roku życia i to bez zgody rodziców…. oooooo!

To sie teraz święte oburzenie podniesie :p

Nie żałuje!

Jak w tytule, ponownie podkreślę to że nie żałuję wykonanej aborcji!

Nawet powiem, że jestem zadowolona że ją zrobilam bo moje życie jest łatwiejsze. Mam możliwość układania go według reguł jakie sama narzucam. Nie załuję niczego, a minelo już wiele lat.

Wkurza mnie tylko to, że musialam ukrywac sie z aborcja i w zasadzie robię to nadal. Może już nie tak restrykcyjnie jak na poczatku ale nadal. I nie dlatego, że się wstydzę o tym mówić ale dlatego że są osoby w moim otoczeniu, które nie chcą mnie zrozumieć ani zaakceptować że mam inne zdanie niż oni i żyję inaczej niż oni sami.

Denerwuje mnie, że ci ludzie chcą mi narzucić swój kodeks moralny, próbują mi udowodnić, że jestem podludziem a nie jestem wg mojego sumienia. Jaki jest sens rozmowy z innymi, którzy uznaja jedyną racje? Unikam niepotrzebnego stresu, tym bardziej ze nie prowadzi do konstruktywnych rozwiązań.

Z tego powodu również, nie daję się wprowadzic w dyskusję z osobami, które zostawiają mi tutaj komentarze przeciwne postawie jaką reprezentuję. NIe chce was tutaj! Idzie sobie zalożyć swojego bloga, forum, fb cokolwiek i tam szerzcie swoją „prawdę”, niech was zbawi. Ja mam swoją i dobrze mi z nią.

Nie będziecie mi mówic jak chcecie żebym żyla!

Będę żyła tak jak ja chcę czy to się komuś podoba czy nie!

P.S.

jeszcze jedno!

SYNDROM POABORCYJNY NIE ISTNIEJE…. jestem na to najlepszym dowodem

Kobieto! Nie daj sie oszukać!

Nie pierwszy raz zdarza mi sie odebrac taki oto telefon.

- Zarzyłam zestaw z ru i nic sie nie dzieje….

- A skad miała Pani zestaw?

- od jednego Pana z internetu.

- Jak wygladał ten zestaw?

- Jedna tabletka i 12 cytoteków

- A ta jedna tabletka to co to było?

- No Pan powiedział że to ru.

- A ona byla wycięta w blistrze z opisem, wycięta z blistra czy luzem?

- No wycięta

…. i tu zaczynam wykład na temat metod, dostepności leków i skutków brania nie wiadomo czego i przede wszystkim dlaczego nie działa.

 

KOBIETY!!!!

Rozumiem wasza desperację, sama miałam taką kiedy dowiedziałam sie że jestem w niechcianej ciąży. Rozumiem, że stan ten odrobinę odbiera logiczne myślenie, dlatego przypominam po raz kolejny.

NIE DAJCIE SIE OSZUKAĆ!!!!

Nie pozwalajcie na to aby ktoś kosztem waszego zdrowia nabijal sobie kieszeń bo wy jestescie w potrzebie.

Pamiętajcie, że istnieje cos takiego jak możliwość sprawdzenia zawartości przesyłki przed dokonaniem zapłaty. Korzystajcie z niej za każdym razem, kiedy zamawiacie cos od nieznanej osoby (rzekomego lekarza a tak naprawdę dobrego krętacza bo który szanujący sie lekarz wystawiłby sie tak otwarcie na utratę prawa do wykonywania zawodu).

Jesli cokolwiek budzi wasz niepokój czy wątpliwosci zapiszcie sobie telefon do nas (tutaj numery) i będąc na poczcie (wczesniej prosimy umów się z nami, nie rób tego z zaskoczenia bo możemy w tej chwili nie byc dostepne) zadzwoń do nas. Zapytaj czy tak powinien wygladać zestaw, bądz artrotek czy cytotek jaki zamówiłaś.

Nie daj  z siebie robic kozła ofiarnego, który za swoje błędy płaci dwukrotnie!

Antykoncepcja męska ;-)

Ostatnio dość popularna stała sie męska odwracalna antykoncepcyjna metoda polegająca na podwiazaniu nasieniowodów.

Zaczne od tego co to jest wazektomia:

„Wazektomia jest bezpieczną, wysoce efektywną (skuteczność 99,9%), odwracalną procedurą prowadzącą do czasowej niepłodności mężczyzny.
Aktualnie jedna z bardziej popularnych metod antykoncepcji na świecie, w USA najczęstsza urologiczna procedura zabiegowa (Barone et al, 2006).
Celem metody jest przerwanie ciągłości nasieniowodów przez ich przecięcie i podwiązanie , a co za tym idzie pozbawienie ejakulatu mężczyzny plemników.
Mężczyzna odbywa normalne stosunki, ma wytrysk, przeżywa orgazm natomiast nie jest w stanie zapłodnić partnerki. ”

Przed zabiegiem należy wykonać badania krwi w kierunki HiV, żółtaczki i chyba morfologi (szczegóły na stronach klinik)

Wszystkie kliniki wykonują to w ten sam sposób:
Etapy zabiegu (20-30 min. oba nasieniowody):
-nasiękowe znieczulenie skóry moszny oraz nasieniowodów (metoda bezigłowa)
-rozwarstwienie skóry moszny nad zlokalizowanym nasieniowodem za pomocą ostrego preparatora typu mosquito (metoda bez skalpela)
- wycięcie fragmentu nasieniowodu 5-8mm
- niskonapięciowa koagulacja światła fragmentu brzusznego nasieniowodu oraz obu ujść części brzusznej i jądrowej nasieniowodów
- podwiązanie wolnych końców nasieniowodów za pomocą szwów niewchłanialnych
- wewnątrzpowięziowa transpozycja wolnych końców nasieniowodów: szwy niewchłanialne / klipsy tytanowe
- zespolenie rozwarstwionej skóry moszny za pomocą kleju tkankowego Dermabond TM:(brak szwów skórnych)

Dobrze jest aby facet miał kierowce bo może mieć problemy z prowadzeniem samochodu zaraz po zabiegu.

Po zabiegu trzeba KONIECZNIE!!!! wykonać badania ejakulantu w kierunku zawartości nasienia.
W zależności od kliniki w 8 i 12 tygodniu po lub 8 tygodnich i 6 miesiącach po zabiegu.

Jakiś czas temu był wykonywany ten zabieg przez samo założenie klamerek tytanowych bez rozcinania nasieniowodu, ale niestety chyba okazał się nieskuteczny, bo Klinika w której robił wazektomie Mój Pan Mąż odstapiła od niej.
Pan Mąż miał zabieg do poprawy tym razem z cięciem nasieniowodu, a ja szukałam pomocu u WOW (bo Pan Mąż zapomniał zrobić badań kontrolnych)
Po poprawie zabiegu w ciągu 6 tygodni „padł ostatni z 13 wojowników” :p

Po zabiegu Pan Mąż przez kilka dni miał opuchniętą mosznę i odkrywał nowe zastosowanie dla zimnej puszki piwa.
Było mi go troche żal, ale przyznam że dzisiaj nie zastanawiam sie czy mogę, czy mam gumki, czy trzeba uważać.
Teraz jedyną rzeczą która może mnie powstrzymywać są dzieci za scianą :p

Ganaralnie jest coraz więcej kilnik w Polsce wykonujących ten zabieg
Ceny wachają się od 2000 PLN do 999PLN!!!
i mamy tak:

http://wazektomia.com/
Pan doktor jeździ po Polsce i w prywatnych klinikach wykonuje zabiegi – cena 2000 PLN, czasami są promocje to 1800 PLN, ale można u niego wziąść na raty w Żaglu :)

świeżynka na rynku
http://www.wazektomia.warszawa.pl/?gclid…wazektomia
Klinika stacjonarna w Warszawie
Cena bardzo ciekawa – 999 PLN , bo wychodzi na to, że jadąc do Wawy Polskim busem tam i spowrotem nawet 2 razy wychodzi taniej niż na miejscu u objazdowego Pana Doktora

http://www.wazektomia-uro.pl/index.html
Klinika stacjonarna w Krakowie
Cena 1900 PLN

http://www.wazektomia.pl/
Klinika stacjonarna w Toruniu
Cena 2000 PLN

Dla osób mających wątpliwości czy jest to zgodne z prawem artykuł-> http://www.sluzbazdrowia.com.pl/artykul….4243&art=3

 

Wpis pochodzi z forum www.maszwybor.net http://maszwybor.net/showthread.php?tid=213

chcesz wziąć udzial w dyskusji związanej z tym jak i innymi tematami o antykoncepcji zapraszamy do rejestracji

 

 

 

Infolinia Kobiet w Sieci

Grupa wsparcia Kobiet w Sieci to grupa, u której można uzyskac rzetelną informację na temat bezpiecznych sposobów usuwania ciąży. Grupę stanowią kobiety które same miały aborcję farmakologiczną i mogą podzielić się swoimi doświadczeniami z tego okresu.

Pracujemy od poniedziałku do piątku od godziny 10 – 20

nr 730 861 724 (Play)

nr 725 892 134 (Plus)

nr 503 937 745 (Orange)

 

Czasami nie możemy odebrać Waszego telefonu, za co oczywiście bardzo przepraszamy, ale prosimy pamiętać, jak tylko będziemy mogły oddzwonimy. Jeśli sprawa jest pilna i wymaga natychmiastowego kontaktu prosimy zostawić wiadomość na poczcie głosowej lub wysłać wiadomość tekstową, krótko opisując problem.

Zapraszamy na nasze polskie forum www.maszwybor.net dawne www.womenonweb.info gdzie można poczytać o aborcji farmakologicznej.

Grupę stanowią kobiet nie zrzeszone w żadnej organizacji, telefony opłacamy za własne pieniądze, miło nam będzie jeśli w ramach podziękowania za udzieloną pomoc, doładujesz nam konto symboliczną kwotą 5 zł.

Z góry bardzo dziękujemy.

Historia pewnej zatrzymanej przesyłki…. cz.III i przedostatnia

Jak pisałam wcześniej moje skargi na działanie poczty polskiej zostały wysłane a na rozpatrzenie ich mają 30 dni. Poczekam,  juz mi sie nigdzie nie spieszy.

W między czasie Women on Web wysłało mi druga paczkę którą własnie wczoraj odebrałam i dziś zaczynam akcje z misoprostolem.

Nie rozumiem co sie stało, że puścili. Mam nadzieję że skargi które wspólnie pisałysmy z dziewczynami jednak poskutowały. Działają bezpodstawnie i bezprawnie.  Tak byc nie powinno, nalezy nam sie przynajmniej informacja dlaczego paczka nie zostala wpuszczona na teren kraju lub próba wyjasnienia co dana paczka zawiera i do czego jest to nam potrzebne.

Mamy prawo do tego aby zamówic sobie dowolny lek, nawet ten nie dopuszczony do sprzedaży w Polsce. I co z tego ze ten lek stosowany jest w innych krajach na wywołanie aborcji farmakologicznej? Co kogo obchodzi co ja chce zrobić z własną macicą? Nie możemy się wstydzić tego że chcemy wykonać aborcję!  Prawo nam nie zabrania usunięcia ciąży samodzielnie bez pomocy osób trzecich!

Walczmy, pokazujmy że nasze zycie, przekonania i cele są wazniejsze  niż czyjeś zdanie, jeśli sobie tego życzymy!

 

Życze powodzenia wszystkim kobietom, których przesyłki zostaną znów zatrzymane przez Urzędy Celne lub Pocztowe. Kontaktujcie się z nami w tej sprawie na nasze nr telefonów

725 892 134 (Plus) od poniedziałku do piątku do godziny 22.
503 937 745 (Orange) od poniedziałku do piątku w godzinach 8:00-9:00, 16:00-22:00, 9:00-16:00 tylko sms.
730 861 724 (Play) od poniedziałku do piątku do godziny 22.

Ponieważ grupę wolontariuszek stanowią kobiet nie zrzeszone w żadnej organizacji, a telefon uruchomiony za własne pieniądze, miło nam będzie ,jeśli czujesz że w czymś ci pomogłyśmy i chcesz nam podziękować, doładujesz nam konto symboliczną kwotą 5,00 zł.
Z góry bardzo dziękujemy.

Historia pewnej zatrzymanej przesyłki…… cz. II

Kochane Kobiety

Z braku odpowiedzi na moje maile, zadzwoniłam ponownie na ogólny nr telefonu poczty polskiej tj 801 333 444, dowiedziałam się że nie jestem stroną (bo tylko odbiorcą :/) mogę poprosić nadawcę o przeniesienie praw dochodzenia roszczeń w związku z odesłaną przesyłką.  Wtedy jako strona sprawy mozemy wnosić roszczenia/ skargi itp/ Poczta Polska ma na rozpatrzenie 30 dni naszego zgłoszenia.

Na zgłoszenie skargi mamy 12 miesiecy.

Ja pisze do Wow, jakie są szanse na uzyskanie takiego Oświadczenia od nadawcy naszych przesyłek. Bądzmy w kontakcie dam znać co się dowiedziałam :-)

 

Historia pewnej zatrzymanej przesyłki…… cz. I

Banalna historia. Zaszłam w niechcianą ciążę. Szok, zmartwienie, łzy. Koniec mojego świata. Koniec życia. Wiedziałam, że nie mogę urodzić. To nie ten moment. Nie teraz. Muszę coś z tym zrobić. Przeszukując Internet w znalezieniu rozwiązania dowiedziałam się, że po wielu tygodniach braku możliwości, organizacja dająca dostęp do bezpiecznej aborcji farmakologicznej do 9 tyg. ciąży w krajach, gdzie aborcja jest zakazana, znów wznowiła przesyłki. Uff!! To szczęście dla polskich kobiet. Szczęście i moje, że mogę rozwiązać mój problem niechcianej ciąży.  Nigdy nie myślałam, że będę musiała skorzystać z tego serwisu. Zabezpieczaliśmy się i byłam pewna, że nigdy nie będę musiała podejmować decyzji w sprawie aborcji, własnej.

Zamówiłam przesyłkę Mifepriston & Misoprostol na stronie womenonweb.org.

4 maja wypełniłam internetową konsultację, 7 maja otrzymałam informację na maila o numerze przesyłki i link do jej śledzenia w Internecie. Obserwowałam ją z niecierpliwością graniczącą z wybuchem supernowej. Sprawdzałam status po dziesiątki razy dziennie od 7 do 14 maja. Wreszcie 14 -go, o 20:51 zmienił się status na:

Nadejście do Polski !! :D

Radość moja była przeogromna. Mijające kolejne dni były dla mnie istnym cierpieniem, niewyobrażalnym oczekiwaniem, czy ta przesyłka w końcu i czy w ogóle do mnie dotrze? Mijały kolejne dni, a ja chodziłam jak zombiee, nieumyta, nieuczesana, w nie wiadomo jakich ciuchach, schudłam co najmniej 3 kg. W domu brud, bałagan, wszystko do góry nogami. Nic mnie nie obchodziło. Całe moje życie podporządkowane było oczekiwaniem na nadejście upragnionego rozwiązania. Dopiero teraz poczułam wreszcie, że zakończy się mój koszmar, że wszystko w moim życiu już niedługo wróci do normy. Myślałam, że mnie to uspokoi, że już jest dobrze, bo z tego dalekiego świata jest już tak blisko. Już prawie u mnie. Mijały godziny na ciągłym sprawdzaniu statusu mojej przesyłki. Czekałam cały 15 -ty maja, status nadal ten sam. 16-ty maja, czyli dziś od rana testowałam przycisk ctr-F5 ile wytrzyma i co????

Wysłano z Polski 10:49 WER Warszawa :( ;( ;( ;( ;( ;(

„No żesz kur.!!!!”…… Ciśnienie skoczyło mi w kosmos. Ale jak to? Złość i łzy to była jedyna rzecz jaka opanowała mnie w tym momencie. Ogromna rozpacz i niemoc. Nadzwyczajny ból, dół i rozpacz.

„Piep…. celnicy! Katole!… Hu…. ! Popir…..ny kraj!” Jedynie  tego typu określenia przychodziły mi do głowy. Na koniec morze łez……Ja tak na nią czekałam………To była moja jedyna nadzieja….Załamałam się…Muszę urodzić…Jak wszystkie inne dziewczyny….Zostaję zmuszona do czegoś, czego kompletnie nie chcę, nie czuję……Wszystkie moje plany legną w gruzach…Cały mój świat…

Kiedy pierwszy żal minął, wzięłam się w garść i powiedziałam sobie: Ja się nie poddam!!! Nie dam im tej satysfakcji, nie odpuszczę!!! Jak nie ja to kto!!!!! W najgorszym przypadku pojadę na zabieg do Niemiec. Tam nawet nie pytają dlaczego. Ale nie chcę tego, nie mam finansów, ani na zabieg, ani na dziecko. Ale skoro nie mam na dziecko, to będę musiała skombinować na zabieg….Skombinuję. Zrobię to jak będzie trzeba. Ale teraz działam!!

I zaczęłam dzwonić.

Na początek Poczta Polska, tel: 0 801 444 333.

Infolinia,  piękny męski głos informuje mnie, że mogę sprawdzić status swojej przesyłki na stronie internetowej. Przecież ja to do cholery wiem! Nie dzwoniłabym, gdybym nie zobaczyła tego pieprzonego statusu!!! No dobra, ktoś w końcu odebrał.

Miła rozmowa. Pani mi powiedziała, że to Urząd Celny zatrzymał i mam dzwonić do nich na nr 022 548 13 44.

Pięknie się żegnam, pani dziękuję i wykręcam nowy nr telefonu.

I co??…  I kur..a cisza!!!… Nikt nie odbiera!!!

A zatem znów dzwonię na pocztę. Infolinia, automat, konsultant, podaję nr przesyłki i dostaję kolejny nr tel: 0 22 548 16 03.

Kolejny raz dzwonię i ……….jest!!! Po długim oczekiwaniu ktoś  w końcu odebrał. Uprzejmie się przedstawiam, mówię o co chodzi, że cofnięto moją przesyłkę i chcę na piśmie odpowiedzi, z jakiego powodu to zrobiono. A pan do mnie, że potrzebuje numeru magazynowego, bo inaczej mi nie pomoże. A co to kur…a jest za numer,  pomyślałam , a do niego ładnie: „A skąd mam wziąć ten numer? ” No z poczty” – odpowiada pan konsultant. No żesz!!!! Ale nic, pytam pana: „O co chodzi z tą przesyłką, co się mogło wydarzyć?” A on do mnie, że nie wie, bo zwykle to oni dają informację o uzupełnienie danych na pocztę, a poczta powinna poinformować mnie co mam uzupełnić.

No nieźle, myślę sobie  i mówię panu: „Dziękuję” , po czym znów dzwonię na pocztę. Nr 801 333 444,  pytam o nr magazynowy na Urzędzie Celnym mojej przesyłki. Pani do mnie uprzejmie: „Ale ja nie mam nr magazynowego do tej przesyłki.”   Co???????????????

„To jak Urząd Celny podjął decyzję w sprawie mojej przesyłki skoro przesyłka tam nie trafiła?” – brzmiało moje następne pytanie. A pani do mnie: „No trafiła, jest decyzja o odesłaniu do nadawcy”. Więc pytam ponownie o przesłanie mi decyzji na mój adres mailowy. Pani do mnie , że ona jej nie ma, bo to tylko informacja w systemie. „Ale jak to możliwe????? ” – znów pytam, a ona nie wie, ale tak ma. Mam dzwonić na Urząd Celny.

Teraz to się dopiero we mnie zagotowało. To niemożliwe, żeby nie  było można dostać informacji, dlaczego kur…a w prawomocnym państwie dzieją się bezprawnie i mają miejsce takie sytuacje. „Ja wam dam”!! – krzyczę do siebie. „Ja się nie poddam!!!

Pytam panią, który urząd celny podjął taką decyzję. A Pani oczywiście na to: „Ale ja nie mogę powiedzieć. „Co????? ” myślę sobie, a oczy w tym momencie wyszły mi z orbit. „A to dlaczego?”  - naciskam. „Bo nie mam w systemie” – pada odpowiedź. Ręce mi opadły. „To adres poproszę” – mówię krótko. „Łączyny 8″ dostaję odpowiedź. „Kod jeszcze poproszę”. „00-950″. „Dziękuję” – kończę rozmowę.

Szukam w necie, no i jest: I Urząd Celny Pocztowy w Warszawie.

Mam was wy skur…..!! :D To wy to zrobiliście!

Przeczesuję stronę. Szukam jakiegoś rzecznika, kogoś, kogo mogę zapytać o procedury jakie obowiązują i znajduję jak wnieść skargę. Mam nr telefonu, dzwonię…. Dość szybko odbiera telefon kobieta. Zaczynam ponownie. „Proszę mi pomóc. Odesłano moją przesyłkę bez podania mi powodu ani na piśmie ani telefonicznie. Chcę wnieść skargę na czynności celne”. I pani mnie odpytuje: A kiedy? A skąd? A jaki komunikat? I co słyszę? „Proszę jeszcze raz tam zadzwonić (tutaj dostaję inne nr -y telefonów, włącznie z nr do naczelnika,  bo zwykle to urząd celny potrzebuje czasu, a jedne dzień na podjęcie decyzji, że na piśmie mogę, a nawet powinnam się domagać, że jak taki komunikat to prawdopodobnie nie było w ogóle w UC. Generalnie mam sie domagać informacji.

Nie opadam z sił. Ta przygoda coraz bardziej determinuje mnie do tego, aby nie odpuścić. Znów dzwonię: 22 545 16 61, 22 545 16 00… Nikt nie odbiera. Próbuję z pół godziny cały czas dzwoniąc. W końcu wkurw…na maksymalnie dzwonię do naczelnika. Pytam: „Proszę pana ,czy u pana w urzędzie to nikt nie pracuje??? Na żaden nr nie mogę się dodzwonić”. Pan naczelnik skonsternowany odpowiada: „Proszę spróbować za chwilę”. „Dziękuję. Do usłyszenia” – odpowiadam.

Wybieram ponownie 22 545 16 61. „Jest! ” – krzyczę do siebie zaskoczona. Za pierwszym razem się udało :) Odebrała miła pani . To samo powtarzam: „Odesłano moją przesyłkę. Nie dostałam żadnej informacji. Żeby nie śledzenie to nic bym nie wiedziała”. Pani do mnie , że to niemożliwe, bo urząd zawsze daje decyzje lub informację o uzupełnieniu dokumentów, ale daje mi kolejny nr na Pocztowy Magazyn Celny. Tam mogą coś wiedzieć.

Powiedzcie: Nie stracilibyście w tym momencie cierpliwości? Co byście poczuli? Co byście pomyśleli? Że albo jesteście nienormalni, albo ten świat oszalał, albo jeszcze sekunda i będę musiała wyżyć się na czymś, albo na kimś, bo moje emocje sięgają w tym momencie zenitu. Ile jeszcze telefonów wykonam? Ile jeszcze dostanę odmownych tekstów,? Ile wyartykułuję próśb, błagań tylko o to, aby na piśmie uzyskać odpowiedź, z jakiego powodu moja przesyłka bezprawnie została odesłana?

Składam myśli co dalej. Muszę się uspokoić i działać mimo wszystko dalej. Rozważam:” No to kurcze jak to w końcu jest? urząd celny podjął jakąś decyzję czy jednak nie? Kto zdecydował o mojej przesyłce i dlaczego ja nic nie wiem? Zaczyna się z tego robić powiastka detektywistyczna. Ale wiedząc, że każdy skutek ma swoją przyczynę, drążę dalej.

Dzwonię po raz chyba 30-ty, podaję nr przesyłki. No faktycznie odesłana. Ale to chyba już wiemy? Pytam z jakiego powodu, a pan do mnie tak z wahaniem w głosie: „Bo zawierała substancje niedopuszczone do obrotu w Unii Europejskiej.

Co????????????????????????? Moje niedowierzanie jest tak duże ze mnie zatyka. „Ale co Pan mówi” – wyrywa mi się w końcu. „To nieprawda! Te leki są dopuszczone do obrotu w Unii!!!!!” „Proszę chwilę poczekać”. Słyszę w tle: „Ale ona mówi że one są dopuszczone….” Pan wraca do telefonu: „Wie pani, proszę zadzwonić do kierowniczki z listowego, oni będą wiedzieli dlaczego”. Roześmiałam się. I z rozpaczy i z komizmu tej sytuacji. Do kogo jeszcze każą mi się zwrócić tym razem? Dostaję kolejny nr, dzwonie, miła pani (kolejna), podaję znów nr przesyłki, pani prosi mnie o telefon za 15 minut.

Dzwonię znów, pani mówi, że to zrobiła I zmiana i proponuje mi telefon po godz. 20:00, jak będą znów te same osoby na zmianie, one będą pamiętać. No dobra, tak zrobię, bo ja chce na piśmie odpowiedź, dlaczego moja przesyłka została odesłana? I ciągle nie mogę się tego dowiedzieć :(

Napisałam zatem skargę na:

skargi@centrala.poczta-polska.pl

uslugi.pocztowe@poczta-polska.pl

Czekam do poniedziałku na odpowiedź. Nie poddam się, dowiem się dlaczego i kto zdecydował o losie mojej przesyłki, od której zależy cała moja przyszłość. Nie robię tego tylko dla siebie. Robię to również dla innych kobiet, które też spotkała taka sytuacja.

Dziewczyny, piszcie skargi razem ze mną!!!!!! Na te same adresy co i ja napisałam. Jak będzie nas więcej nie będą mogli nas zignorować!!!

A to treść napisanej przeze mnie do nich skargi:

Witam.

Zgłaszam skarge na czynności pocztowe związane z listem o nr RDxxxxxxxxxxxIN,
który bez poinformowanie mnie o sytuacji ani powodzie jej zaistnienia został odesłany do nadawcy bez podania powodu.
Jestem odsyłana przez Pocztę Polską na Urząd Celny, a stamtąd  z powrotem na Pocztę celem uzyskania rzetelnej informacji.

Prosze o przesłanie podstawy prawnej na jakiej moja przesyłka o nr listu jak wyżej została zwrócona lub przesłanie przesyłki do mnie ponownie.

Z poważaniem

Odzywajcie sie do mnie dziewczyny, kobiety. Stwórzmy jeden front. Nie poddawajmy się. Nie ważne czy to miało miejsce tydzień temu czy teraz. Piszmy skargi!!!! Nie mogą tak robić!!!

 

w poniedziałek poinformuję co się dowiedziałam na UC….

 

P.S. Przepraszam za chaos we wpisie, ale zbyt wiele emocji to mnie kosztuje. Jestem naprawdę w ciężkiej sytuacji. Zaszłam w niechcianą ciążę. Uważam, że mam prawo decydowania o sobie, o moim życiu tak jak inne kobiety na świecie. A o prawo to nieustannie będę walczyć…

CDN